Tuesday, February 10, 2009
Barcelona
Pierwszy semestr dobiegł końca, więc bylam u progu rozpoczecia nowej podróży - poprzez Barcelone. Następne 1,5 roku (do końca studiów) będę spędzać na Universitat Autonomia de Barcelona, co oznacza dużo słońca, plaże, góry i mam nadzieję, niesamowitych ludzi. Już 19 stycznia powinnam rozpocząć nowy semestr. Do tego czasu miałam miłe Boże Narodzenie i Sylwestra.
Podczas świąt Bożego Narodzenia jak zawsze babcia patrząc na mnie stwierdziła, iż jestem za chuda i za blada.
W zasadzie to nie pamiętam żeby kiedykolwiek powiedziała coś innego odnośnie mojego wygladu. Heheh babcie chyba po prostu tak maja. Zgubiłam kilka kilo nadwagi i jestem z tego powodu niezmiernie szczęśliwa, ale nadal moja sylwetka zdecydowanie odbiega od tych które można określić mianem chuda.
Wszystko przez to, że za bardzo kocham słodycze, chipsy i piwo, którymi od czasu do czasu umilam sobie zycie. Święta minęły dosyć przyjemnie. Moje prezenty pod choinka nie były skomplikowane, gdyż dostałam fundusze na spełnienie swoich gwiazdkowych marzen. Ehhh to jest właśnie wadą emigracji, ludzie nie wiedzą, co ci kupić i zamiast gwiazdkowej niespodzianki dostajesz coś co nigdy ci się nie przyda lub po prostu pieniądze na pokrycie własnych potrzeb. Na szczęście byłam w tym drugim przypadku. Świąteczny czas minął szybko, dużo jedliśmy, zaśpiewaliśmy kilka kolęd i rozmawialiśmy o ważnych i błahych sprawach. Aby spalić kilogramy nabyte podczas świat pojechaliśmy w polskie góry. Nie mogłam się doczekać naszego wyjazdu, ponieważ mieli tam być moi dobrzy znajomi no i snowboard. Przez te podróże nie miałam czasu na jeżdżenie na nartach lub desce i nie mogłam się juz doczekać aż wreszcie zacznę się ślizgać po zboczach gor. Pełna nadziei wsiadłam do pociągu, a potem do autobusu i w ciągu kilku godzin byłam gotowa do mojego zimowego szaleństwa. Oczywiście na początku nie pamiętałam jak się jeździ więc osla laczka, która mieliśmy pod ośrodkiem była idealnym miejscem na moje pierwsze popisy. Ponieważ nie należy poprzestawać na łatwiźnie, to wkrótce rezem z chłopakami wybrałam się w większe góry z ostrzej nachylonymi stokami. Wszystko było dokładnie jak sobie marzyłam, dużo relaksu i spokoju.Dodatkowo na wyjeździe znalazł się ktoś kto przywiózł karaoke, więc wycieczka boleśnie odczuwała dzwieki które wydawałam z siebie z wielka pasja i nazywałam nieziemskim śpiewem hehehhe. Najzabawniejsze było to, że wygrywałam sporo konkursów. Wyobraźcie sobie nasze umiejętności muzyczne!
Nasze popisy zaostrzały apetyt na picie drinków co w efekcie trochę ogłuszało i poprawiało (w naszych głowach) jakość śpiewów, a w niektórych przypadkach dodawało odwagi do wystepu. Jak zawsze miło spędzany czas szybko dobiega końca i nim się obejrzeliśmy byliśmy już w drodze powrotnej. Wróciliśmy do domu i rozpoczęło się wielkie pakowanie przed wylotem do Barcelony.
Jak zwykle miałam problem z wyborem rzeczy, które chce zabrać a które zostawic. Oczywiście zawsze chce wziąć wszystko.
Udało nam się dostać do samolotu i o dziwo spakować całkiem sporo ubran. Tym razem nie braliśmy kosmetyków z Polski, ponieważ umocnienie polskiej waluty spowodowało podniesienia cen, i już nie opłacało się przewozić takich rzeczy. Samolot był mały i przyjemny (Embraer), nawet mieliśmy posiłek na pokładzie, niestety to wszystko za spora cene. Wadą Barcelony jest to, że nie ma tanich połączen z Polska i musieliśmy wydać 300 € na nasze bilety. Ale słyszałam tak wiele dobrych rzeczy o tym mieście, że nie mogłam się już doczekać wyjazdu. W ten oto sposób rozpoczęliśmy nasza kolejna przygode.....
Posted by
nique on 02/10 at 05:15 PM
Polish Posts •
(0)
Comments •
Permalink
Barcelona
The first semester has come to an end, so I was about to start another journey - through Barcelona. The next 1.5 year (till the end of my studies) I will spend at Universitat Autònoma de Barcelona, which means a lot of sun, beach, mountains and I hope amazing people. I was suppose to start on January 19th.
Before that time I had nice Christmas and New Years Eve. During Christmas as always grandma said I look too skinny and too pale
I don’t remember her saying the contrary. Heheh I guess it’s just what grandmas do. I lost some weight and I was very happy about it, but still my silhouette was far away from skinny
I wouldn’t be able to give up sweets or beer, which I enjoy from time to time. Anyway the family meetings went quite well. The presents were pretty easy, since I got funds for what I would want. Ehhh this is a disadvantage of emigration, people don’t know what to buy you and you either get something that you will never use or just money to cover your needs. Luckily I was in the second case. We ate a lot sang some carols and talk during these relaxing days. Next I went snowboarding to Polish mountains. I was really looking forward to this trip since my good friends were going and I was longing for snowboarding for such a long time. Full of hopes I boarded a train, then a bus and within few hours I was ready to start my winter madness. I didn’t remember how should I snowboard so small mountain next to our accommodation was perfect for the start. But you can’t stop your ambition and soon I was going with guys to bigger mountains with steeper slopes . Everything was like I dreamed of it, so relaxing and peaceful. Guys had karaoke, so I was hurting everyone’s ears with my great voice hehehhe The funniest part was that I was actually winning quite a few competitions. Imagine our musical skills!!
This great contest pushed us to drink some alcohol, which made everything bearable and in some cases gave courage to sing. Like always nice times end soon and I didn’t realize that it was almost the end. We came back home and started to pack for my Barcelona.
As usual I had problem with choosing what to take and what to leave. I always want to take everything. But we managed to get into the plane and pack quite a lot of our clothes. This time we didn’t take cosmetic stuff from Poland, since strengthen of Polish currency caused raise of prices and it wasn’t profitable any more.
The plane was nice and small (Embraer), we had a meal on board, but all of it came with quite a big price. The disadvantage of Barcelona is that there is no cheap connection to it from Poland and we had to spent 300€ on our tickets. But still I heard so many good things about this city that I couldn’t stop the excitement. Our next adventure was about to begin.....
Posted by
nique on 02/10 at 05:01 PM
English Posts •
(0)
Comments •
Permalink
Thursday, January 15, 2009
koniec Paryża
W połowie grudnia zaplanowaliśmy powrót do Polski, więc czas przygotowań do Bożego Narodzenia był naszym ostatnim w Paryżu. Skończyłam egzaminy w czwartek i mieliśmy wolne 3 dni przed wylotem do domu. W piątek oczywiście spałam duuuuużo, ponieważ jak to czasem bywa w trakcie sesji zdarzyło mi się uczyć w nocy i spać malo. Po dniu odsypiania, relaksu i obijania postanowiliśmy zobaczyć Wieżę Eiffla i Łuk triumfalny. W Paryżu są dwa Łuki triumfalne. Pierwszy jest zabytkowym starym łukiem i znajduje się na końcu Champs Elysees, drugi jest w nowoczesnej dzielnicy La Defense. Ten na końcu Champs Elysees widzieliśmy w pierwszych dniach pobytu w Paryżu, ale nadal nie odwiedziliśmy La Defense. Tak więc wsiedliśmy do metra i ruszyliśmy w stronę nowoczesnej dzielnicy Paryża. Muszę powiedzieć, że po tej wizycie byłam jeszcze bardziej szczęśliwa, że mieszkamy na Montmartrcie, ponieważ La Defense było straszne. Tam są tylko ogromne budynki, wiele wieżowców wielkich firm, to zupełnie inny Paryża niż ten który wszyscy kochają. Pogoda nie była za dobra, ale udało nam się zrobić trochę zdjęć.
Następnego dnia na szczęście pogoda się poprawiła i postanowiliśmy zobaczyć stary pchli targ. Byłam pełen nadziei ze kupię sobie coś bardzo oryginalnego, jakaś sukienkę lub torebke. Jednak gdy dojechaliśmy na miejsce to nie mogłam uwierzyć własnym oczom. Większość rzeczy było starych używanych i w strasznym stanie, pozostałe to dresy, lub adidasy w tej samej cenie co w sklepach. Jedyne co warto było zobaczyć to oryginalne zdjęcia Paryża z przed kilkudziesięciu laty i płyty winylowe. Nie zabawiliśmy tam zbyt długo i wróciliśmy do domu. W końcu czekało nas wielkie pakowanie walizek na powrót do Polski.
Posted by
nique on 01/15 at 05:49 PM
Polish Posts •
(0)
Comments •
Permalink
the end of Paris
In the middle of December we were going back to Poland so the Christmas time was our last in Paris. I finished exams on Thursday and we had 3 days before our flight back home. On Friday of course I was sleeping huge amount of hours since it happened that I was studying during previous nights
Then we decided to see Eiffel Tower and Arc the triumph. There are two Arcs of the triumph. First is the old one at the end of Champs de Elysees and the other is the modern one in a district called la Defense. The one at the end of Champs de Elysees we saw in a first days, but we still didn’t visit the la Defense. Thus we took a metro and went to this modern part of Paris. I must say that I was even more happy that we lived in Montmartre, because la Defense was horrible. Only huge buildings, a lot of company skyscrapers and completely different from the Paris everyone loves. The weather wasn’t good either but we managed to take some photos.
The next day fortunately there was a better weather so we went to see the old flea market. I was full of hopes to buy very original things, like dresses or purses. However when we got there I couldn’t be more disappointed. Most of those things were old second-hand in horrible condition and sports wear in the same price as in the shops. The only thing worth seeing were original photos of Paris from years back and old vinyl records. We didn’t spend much time in there and get back home. After all we still had some packing to do.
Posted by
nique on 01/15 at 04:31 PM
English Posts •
(0)
Comments •
Permalink
Wednesday, January 14, 2009
Swieta w Paryzu
Jest to specjalny czas w tym mieście. Wszyscy wydają się być w lepszym nastroju, a dekoracje na ulicach sprawiają, że jest niezwykle przytulnie, nawet gdy jest tak zimno na zewnątrz. Mieszkaliśmy jak pisałam na Montmartcie gdzie często przychodzą turyści, czyli główne ulice wiecznie miały ich przyciagac. Dlatego z ciekawości poszliśmy zobaczyć czy w pozostałych częściach miasta też jest tak fajna atmosfera. Ku naszemu miłemu zaskoczeniu każdy mały skwerek był ozdobiony. Niemalże wszędzie można było kupić słodkie przekąski i ciepłe wino. Wszystkie te rzeczy stworzył niezwykle atmosferę szczególnie wieczorem. Wtedy właśnie można było spacerować ulicami pośród wielu małych lampek i zapachu gorącego wina w połączeniu z miłą wonią pieczonych slodyczy. W ciągu dnia uliczki trochę traciły na uroku, więc atmosfera była nieco gorsza, ale wciąż było miło. Na przykład na Chaps Elysees zrobiono sztuczne bałwany i inne zimowe dekoracje. Oczywiście po bokach ulic znajdowały się również stragany, gdzie można było kupić wszystko, począwszy od rękawic kończąc na hot dogu. Tutaj możesz zobaczyć kilka zdjęć które udało nam się zrobic.
W dniu, kiedy robiliśmy te zdjęcia była piękna pogoda. Nie mieliśmy takiego szczęścia podczas zwiedzania Wersalu. Było potwornie zimno, aż musieliśmy się zatrzymać w McDonaldsie na filiżankę herbaty w drodze powrotnej do metra. To straszne zimno również przekonało nas żebyśmy nie zwiedzali ogrodow. Jednak udało nam się zobaczyć wnętrze zamku. W środku można podziwiać ogromne obiekty wyglądające jak balony. To była wystawa znanego artysty która wywołała spore zamieszanie w Paryżu, ponieważ ktoś z korzeniami rodziny królewskiej twierdził, iż to niewłaściwe miejsce na taka wystawę. Nie wiem jak skończyła się ta kłótnia ale na pewno urosła do tak dużej rangi, że nawet w polskich gazetach o tym pisano.
Posted by
nique on 01/14 at 04:53 PM
Polish Posts •
(0)
Comments •
Permalink
Christmas time in Paris
It’s a special time in this city. Everyone seems to be in a better mood, besides the decorations on the streets makes you feel cosy even when it’s so cold outside. Just from curiosity we went to see other streets then the main ones and we were amazed because each small square was decorated. You could buy sweet treats and warm wine almost everywhere. All those things created a great atmosphere in the evening, since you were walking through the streets with many small lights, smelling hot wine combined with nice food. During the day you couldn’t see the lights so the atmosphere was a bit worse but still nice. For example on the Champs de Elysees they have put fake snowman and some other winter decorations. Of course there was a huge market too, where you could buy everything starting from gloves finishing on hot dog. You can see some photos of it here .
During the day when we were taking those photos it was a beautiful weather. We didn’t have such luck while going to see the Versailles. It was so horribly cold that we had to stop in McDonalds for a cup of tee on our way back. The horrible cold also convinced us not to go through the gardens. However we managed to see the insides . You can see huge things looking like balloons. That was an exhibition that created quite an argument in Paris, because someone with king’s family roots claimed it was inappropriate to have an exhibition in such place as Versailles. I don’t really know how the argument ended, but even Polish newspapers were writing about it.
Posted by
nique on 01/14 at 03:20 PM
English Posts •
(0)
Comments •
Permalink
Wednesday, November 26, 2008
Montmartre
Montmartre jest dzielnica artystów i właśnie w niej sobie mieszkamy. Naprawdę nie mogliśmy lepiej trafić, pomimo lekko pijanych bezdomnych którzy mają swoje rewiry na skrzyżowaniach ulic.
Mamy nasz przepyszny chleb z piekarni i bagietki, sery i wiele Atelier i butików. Mają tam naprawdę ładne rzeczy. Kiedy jestem wściekła z powodu stale mokrego chodnika lub śmierdzących ludzi w i tak nie pachnącym metrze odwiedzam te miejsca, lub ładne okolice naszego domu.
W pobliżu znajduje się cmentarz, gdzie pochowany jest np. Słowacki lub Zola. Całkiem interesujące jest to, że spacerując alejkami tego cmentarza można zobaczyć naprawdę oryginalne groby. Jest jeden z piłką nożną w nagrobku albo kilka innych z naprawdę ładnymi rzeźbami. Montmartre oczywiście to dzielnica wiecznej imprezy i ludziom rzadko udaje się dotrzeć do cmentarza
Wszędzie w zasięgu ręki są przyjemne restauracje, nie każda jest koszmarnie droga
. Na Montmartre jest również secesyjny kościół i najstarsza stacja metra w Paryżu (Abesses). Blisko stacji można usłyszeć zawsze jakiegoś artystę który gra na gitarze lub śpiewa lub obejrzeć grupę studentów grających na różnych instrumentach żywa muzyke. Oczywiście wszystkie te pokazy są szczęśliwie lepsze niż te których masz szczęście słuchać jadąc metrem. Jak jadę sobie spokojnie z moim spodem i wsiada Jensen z pseudo muzyków to się czuję jakby ktoś mnie ukarał za wsiadanie do tego przedzialu. Ponieważ codziennie używam metra żeby dotrzeć na Uniwersytet to zdążyłam poznać wszystkich wspaniałych muzyków metra: są dwie panie, które uważają, że potrafią śpiewać, jedna śpiewa w języku włoskim druga po francusku, obie wydają z siebie dźwięki jak zarzynany kogut a ja tylko muszę się ogłuszać podglosniajac ipoda. Jest również około 3 facetów grających na akordeonie, którzy nie są lepsi od 2 spiewaczek.
Najbardziej irytujące jest to ze płacisz cholernie duża kasę za bilet miesięczny żeby używać metra, w którym cię torturują takimi artystami. Brr
Wracając do ładnych miejsc, najpiękniejsza na Montmartre jest katedra Sacra Coeur. Sama katedra jest wspaniali, do tego położona jest na wzgórzu z którego widać cały Paryż. Wydaje mi się, że teraz to miejsce, gdzie większość paryżan spędza wolny czas ze swoimi pryjaciolmi. Pod wieżą Eiffla można spotkać już tylko turystów i murzynów próbujących ci wcisnąć mała wizę Eiffla po okazyjnej cenie. Pod Sacra Coeur zawsze ktoś gra muzykę, tłum śpiewa, ktoś świętuje urodziny a pomiędzy tymi ludźmi przeciskają się turyści z aparatami. Dlatego jeżeli tylko macie możliwość bycia w Paryżu to koniecznie odwiedźcie to miejsce. Jeśli nie, to zawsze możecie udawać, że tam byliście i zobaczyć moje zdjęcia.
Posted by
nique on 11/26 at 02:26 PM
Polish Posts •
(0)
Comments •
Permalink
Tuesday, November 25, 2008
Paryz
To urocze miasto. Niezależnie od tego dokąd pójdziesz znajdziesz coś ładnego, ale musisz być w dobrym nastroju, bo kiedy jesteś w złym humorze to zauważysz wszystko co jest kompletnym przeciwieństwem milego. Na przykład centrum miasta jest super, muzea mają świetne wystawy, sklepy wygladaja bardzo ladnie tak samo jak i budynki, ale gdy tylko się oddalisz od centrum zobaczysz, że za każdym razem gdy paryżanie umyją podłogi w sklepie lub na klatce schodowej swojego bloku, to wlewają brudna wodę na ulice. Kilka razy z samego rana, kiedy byłam jeszcze w pół śnie i pędziłam na uniwersytet poślizgnelam się na mokrym chodniku i prawie upadlam. Po uporaniu się z pułapka chodnikową, dostajesz się do upragnionego metra. To niezwykle osiągnięcie technologiczne ma pomagać nam w szybszym przemieszczaniu się. No i tutaj jest pies pogrzebany… Metro szybciej działa niestety tylko w 80%, ponieważ dość często pociag po prostu stoi w związku z jakaś awaria a pasażerowie są uwięzieni w ciemnym tunelu czekając na to aż pociąg wreszcie ruszy dalej. 2 tygodnie temu spędziłem 15 minut czekając na pociąg który się w magiczny sposób popsuł w połowie swojej trasy. Problem polega na tym, że jeśli nawet chcesz zmienić linię czas który musisz stracić na powrót do właściwego przystanku i zmiany linii na właściwą będzie większy niż jakbyś po prostu czekal. W tym samym metrze które tak jest chwalone na świecie śmierdzi jak cholera. Poważnie powinni coś z tym zrobić, ponieważ jest to nie do zniesienia. W Polsce mamy jedna linie metra ale jest o niebo lepsza niż to co jest w Paryzu. tTo wszystko sprawilo ze tutaj po pewnym czasie zaczełem się czuć jak kreskówka Mario, który musi przeskakiwać przeszkody na swojej drodze. Ale Mario może też zdobywać dodatkowe punkty w różnych fajnych miejscach czyli jak tutaj uciekasz od mokrych chodników, walczysz z dusznym metrem ale możesz też iść zwiedzać śliczne miejsca. Patrząc na pozytywna stronę tego miasta można na przykład odwiedzić Luwr. W tym znanym muzeum można zobaczyć Mona Lisę i oczywiście wspaniałe rzeźby. Luwr jest tak duży, że nie byliśmy w stanie zobaczyć wszystkiego na raz, więc planujemy tam wrócić aby dokończyć zwiedzanie.
Do tej pory udało mi się zrobić takie zdjęcia: Louvre. Blisko Louvre’u Warto zobaczyć Petit i Grand Palace. Jeszcze nie byliśmy w Grand Palace, ale udało nam się odwiedzić Petit Palace już dwa razy. Budynek jest śliczny, z ogrodem wewnątrz, mała cafeteria a w środku wystawione jest całkiem sporo słynnych obrazow. Ostatnio obok obrazów Moneta, Cezanne’a lub Renoir’a można było także zobaczyć wystawę zdjęć mody. Wystawa moim zdaniem była super, więc mamy trochę zdjęć z środka
które możesz zobaczyć zaglądając tutaj.
Posted by
nique on 11/25 at 01:48 PM
Polish Posts •
(0)
Comments •
Permalink
Monday, November 24, 2008
mylace pozory
Myśleliśmy, że nasz pech się skończył i nadszedł czas kiedy będzie łatwo i przyjemne. Nie mogliśmy być w większym błędzie. Po rozpakowaniu naszej walizki zjedliśmy miły obiad na naszym balkonie i rozpoczęliśmy ogarnianie wszystkich rzeczy. Najpierw dowiedzieliśmy się że w naszym mieszkaniu nie ma internetu. Jak Marek miałby pracować jako informatykiem bez Internetu? Przecież to niemożliwe! Zorganizowanie Internetu zajęło nam prawie miesiąc ale na szczęście już wszystko działa, jak widać zreszta.
Poza tym Marek nadal był bez pracy i oboje wiedzieli, że jeśli nie znajdzie czegoś jak najszybciej to zaczniemy mieć problemy finansowe. Na domiar złego, ludzie którzy ze mną studiują są jak małe szczury które startują w wyścigu. Udają super luźnych i fajnych, ale spędzają niesamowitą ilość godzin w bibliotece. Kompletnie odwrotnie w porównaniu do ludzi z moich poprzednich studiow. Pamiętam, kiedy siedzieliśmy razem i uczyliśmy się razem żeby przyspieszyć wszystko i mieć więcej czasu na przyjemne rzeczy. Tutaj jest to niemożliwe! Ponad to jeśli zadasz im pytanie to ci odpowiedzą, ale nie ma mowy żeby ktoś kto jest dobry z jakiegoś przedmiotu po prostu uczył wszystkich innych. Dzięki Bogu mają poczucie humoru inaczej to doświadczenie kulturowe byłoby nie do zniesienia. Tak więc wszystko z pozoru wygląda super ale niestety to tylko pierwsze wrażenie.
Na szczęście dobre dni rozpoczęły się w kolejnym tygodniu. Marek dostał pracę! Ma się zajmować IT i grafika, czyli wszystkim co zawsze lubił. Do tego ma dostawać dobre wynagrodzenie, tak więc byliśmy szczęśliwi. Mi udało się już zadomowić na uniwersytecie, i tak wreszcie nadszedł czas, aby zobaczyć Paryż.
Posted by
nique on 11/24 at 08:51 PM
Polish Posts •
(0)
Comments •
Permalink
Friday, November 21, 2008
w poszukiwaniu mieszkania cz. II
Po nieudanym wynajmie 3 mieszkań pozostały nam tylko 2 opcje. Sprawdzić jedno ogłoszenie, które wydawało się nam bardzo dobre lub zapłacić agencji. Do tego czasu niestety rozpoczęły mi się już zajęcia na uniwersytecie, a dzień wymeldowania z hotelu był naprawdę blisko. Staliśmy dosyć pod ścianą i jedynym wyjściem z tej sutuacji wydawała się byc agencja. Udało nam się znaleźć najtańsza wśród wielu działających w Paryżu, która w dodatku miała ładne 1 pokojowe mieszkanie na swojej stronie internetowej. Złożyliśmy zapytanie w sprawie oglądania tego mieszkania i zaczęliśmy załatwianie wszystkich formalności. Przedstawiciel agencji dał nam telefon do właściciela, mówiąc ze powinnyśmy moc zobaczyć to miejsce następnego dnia. Byliśmy całkiem pewni, że to będzie właśnie nasz przyszły dom, ponieważ zdjęcia tego mieszkania w internecie były bardzo ładne no i dzielnica również nam się podobała, tak więc wreszcie zrobiliśmy sobie relaksujący wieczór z winem, serem i miłym filmem. Oboje byliśmy przeszczęśliwi, że ten koszmar się skończyl. Aż tu z rana Marek otrzymał e-maila z agencji mówiącego, że bardzo przepraszają, ale to mieszkanie jest już wynajęte. Podejrzewam, że właścicielka wynajęła je bez informowania agencji, ponieważ dzień wcześniej mieszkanie przecież było dostępne. Niemniej jednak ta wiadomości nas zwaliła z nóg, bo prawie nie mieliśmy nic innego! Szczęśliwie kilka godzin później ten sam agent zadzwonił do nas z oferta innego mieszkania. Od razu się umówiliśmy na obejrzenie i na spotkaniu z właścicielka powiedziałam ze bierzemy to mieszkanie. Nie mieliśmy wielkiego wyboru, ponieważ następnego dnia musieliśmy opuścić hotel, na który wydaliśmy sporo pieniędzy i nie chcieliśmy wydawać więcej, rezerwując pokój na kolejne noce. Poza tym, ja już studiowałam pełną para a w pokoju hotelowym nie jest łatwo się uczyc. W każdym bądź razie nasze nowe mieszkanko było naprawdę miłe, z balkonem, blisko Sacra-Coeur i w otoczeniu różnych banków i sklepów. Następnego dnia z samego rana przenieśliśmy nasze walizki do nowego mieszkania, pełni szczęścia ze seria kłopotów dobiegła konca.
Posted by
nique on 11/21 at 08:26 PM
Polish Posts •
(1)
Comments •
Permalink
Monday, November 17, 2008
Montmartre
Montmartre is the artists district in which we live. I really love it, despite homeless people drinking and hanging around almost every street corner. We have our bakery with delicious bread and baguettes, fromangery and lots of ateliers and boutiques. They have really nice stuff there. When I am mad because of constantly wet pavement or stinky guys in the underground I go to see nice places around. There is a cemetery where i.e. Slowacki is berried or Zola. It is interesting because if you walk through the avenues of this cemetery you can see really original graves. There is a grave with football in it or graves with really nice sculptures. Of course Montmartre is all about the fun and rarely people manage to get to the cemetery
You have nice restaurants everywhere, not every restaurant is horribly expensive
Also There is a secession church and the oldest underground station in Paris called Abesses. Near the station you can always hear someone playing guitar or singing or watch group of students playing lively music. Of course each performance is happily better than the one you can experience in the underground. Seriously I feel like someone would punish me for getting into the same compartment of a train as the so called artist. I am using tube to go to Uni every day and by now I can list you great artists of the underground: there are two ladies who think they can sing, one is singing in Italian the other in French both suck so horribly that you have to volume up your ipod, which not always helps if they choose to sing opera. There are also about 3 guys playing accordion, who are no better than the great lady singers. I thought I will never be more irritated by so called artists than by the guy playing bagpipes in Oxford, where I use to live, but this guys are irritating on more less the same level. So again underground is the worst course of this city. You pay horrible amount of money for your ticket, you are stuck in tiny train and have 90% chances to hear performance that gives you the cribs. Brrr
Coming back to nice places, the most beautiful one is Sacre coeur. It’s the cathedral on a hill. The cathedral itself is marvellous and since it’s on a hill you can see whole Paris. Actually now I think this is the place where most French people hang out. Under Eiffel tower you can meet only tourists and here there is always someone playing music, crowd singing, someone celebrating b-day and few tourists in between. If you get the chance to see Paris then you have to pop in here. If not then you can pretend that you’ve been there and see the photos.
Posted by
nique on 11/17 at 06:36 PM
English Posts •
(1)
Comments •
Permalink
Friday, November 14, 2008
Koniec wakacji
Wakacje się skończyły i tak nadszedł czas aby rozpocząć moje studia. Po kilku dłuższych namysłach zdecydowała się przyjąć ofertę Sorbony Paryskiej i Uniwersytetu Barcelonskiego. Kurs nazywa się QEM i jest organizowany przez 4 znane uniwersytety: Paryska Sorbonę, Uniwersytet Bielefeld, Uniwersytet w Wenecji i Universitar Autonomia de Barcelona. Trwa 2 lata, 1 semestr studiów ma miejsce w Paryżu, a kolejne 3 w Barcelonie. Oczywiście jest to ścieżka która wybrałam ja, można także studiować na innych uczelniach, jeśli się wybierze inna sciezke. W każdym bądź razie postanowiłam rozpocząć podróż do mojego uniwersytetu w Paryżu. Problemem było to, że ja wciąż nie miałam gdzie mieszkać a Marek pracowac. Zarezerwowaliśmy przez Internet hotel na pierwsze 10 dni z nadzieję, że zdołamy wszystko uporządkować przez ten czas.
Jak to zwykle bywa gdy wali się jedna rzecz to potem jak domino wala się też kolejne. Tak też było w naszym przypadku. To było najbardziej stresujące 10 dni. Marek nie miał pracy, mieszkaliśmy w hotelu od rana do nocy szukając mieszkania na zmianę w Internecie i gazetach z ogloszeniami. Czas pędził jak szalony, zostało zaledwie kilka dni przed rozpoczęciem moich zajęc. Musiałam opuścić wszystkie darmowe wycieczki po Paryżu organizowane przez mój uniwersytet, ponieważ całymi dniami szukaliśmy mieszkania. Dzwoniliśmy do wszystkich ogłoszeń jakie wydawały nam się akceptowalne, ale wciąż nie mogliśmy znaleźć nawet jednego miejsca do obejrzenia, nie mówiąc już o wynajeciu. Francuzi nie chcą mówić po angielsku a administracja na moim uniwersytecie tylko mówi ze jest do dyspozycji studentów. Tak więc pozostaliśmy sami na placu boju, bo w Paryżu niestety szukanie mieszkania wygląda jak autentyczna bitwa pomiędzy wynajmujacymi. Wreszcie pewnego dnia coś drgnęło i mieliśmy obejrzeć kilka mieszkan. Słońce świeciło my byliśmy w wyśmienitym nastroju pełni nadzieję, że uda nam się coś wybrać i:
Mieszkanie nr 1: usytuowane daleko od centrum miasta, ale blisko do stacji metra i wyremontowane. Tylko okolica nie była zbyt przyjemna. Nie widziałam tam ani jednego białego człowieka! Wszyscy to imigranci a atmosfera wokół sprawiała ze czułam się jak w środku getta kilku gangów, które mogłoby doprowadzić do masakry w każdej chwili. Nic dziwnego, że właściciel nie chciał ogromnych pieniądze za wynajem.
Mieszkanie nr 2: wchodzimy do mieszkania, a właścicielka pokazuje nam pokój, który jest połączony z innym pokojem, więc gdyby nasz współlokator chciał wyjść ze swojego pokoju to musiałby się przejść przez nasz pokój. Po prostu zero prywatnosc. Poszliśmy zobaczyć kuchnię a tam przy suficie znajduje się ogromną dziura w ścianie! Otwieramy toaletę a tam na ścianach wiszą plakaty, zamiast jakiejś tapety albo zwykłej farby. Wszystko wyglądał jak meeega duża dziura gorsza od niejednego akademika. Nie byłbym w stanie stanąć tam zostać nawet na jedną noc. Gdy już miałam odpowiednie nastawienie do tego super lokum właścicielka z uśmiechem na twarzy powiedziała, że chce 800euro miesięcznych za przechodni pokój! Plus opłaty oczywiście. Byłam w szoku, że ludzie mogą oferować takie mieszkanie i w jeszcze większym szoku ze inni ludzi płacą tak duże pieniądze za coś takiego.
Mieszkanie nr 3: Pędziliśmy na złamanie karku, bojąc ze się spoznimy. Zdyszani stajemy pod drzwiami a w domu nikogo nie ma. Okazało się ze właściciel się spóźnił jakieś 20 minut… (w sumie lepiej on niż my
) Po 20 minutach czekania pojawił się i otworzył swoja komnatę tajemnic. Nie mogłam uwierzyć własnym oczom! Tam był tak wielki bałagan ze ja która nie przepada za sprzątaniem się przerazilam. Nie wiem, czy ktoś czyścił to miejsce, przynajmniej rok wcześniej. Było tak brudno ze zastanawiałam się czy za chwilę nie zobaczę karalucha wędrującego środkiem pokoju. Dobra strona jednak była cena, facet chciał tylko 650euro miesięcznie (tak to jest mała ceny za mieszkanie w Paryżu!), A ponadto mieszkanie było 5 minut spacerem od Katedry Notre Dame.
Po długiej dyskusji zdecydowaliśmy się wynająć mieszkanie na 3. Marek zadzwonił do faceta tego samego wieczora i powiedział mu, że chcemy wynająć jego mieszkanie. Powiedział, ok oddzwonię do Ciebie w ciągu 15 minut. Marek powiedział ok i się rozlaczyl. Po 30 minutach telefon wciąż milczał, więc zadzwoniliśmy ponownie a facet powiedział: “Ja naprawdę przepraszam, ale ktoś inny postanowił wynająć moje mieszkanie na dłuższy czas niż wy, więc niestety nie jest ono już dostępne”. To wszystko było jak zły sen, po raz kolejny skończyliśmy tam, gdzie zaczynaliśmy a pozostały nam tylko 3 dni do końca pobytu w hotelu.
Posted by
nique on 11/14 at 08:51 PM
Polish Posts •
(0)
Comments •
Permalink
Paris
It’s a lovely city. Everywhere you go you will find something nice, but you have to be in a good mood, because when you’re grumpy you’ll spot everything which is completely backwards in here. For example the city centre is gorgeous, museums have great exhibitions, but try to go further and you will see that every time Parisians wash their floor in a shop, they pour the dirty water on the street after they finish. Several times in the early morning, when I was still half asleep going to University I almost fell down slipping on the wet pavement. After such trap you usually get to the underground. The technological achievement which helps us to move faster. Well with this faster I could discuss, since quite often it simply breaks down and you are trapped in a dark tunnel waiting for the train to move on. 2 weeks ago I spent 15minutes waiting for the train to be magically fixed in the middle of it’s route. The problem is that if you even change the line the time you waste to go back and take the proper line would be greater than simply waiting. Also the underground smells so horribly. Seriously they should do something about that because it’s barely bearable. Thus after a while I started to fell more like cartoon Mario who is constantly committing bad places on his way. However like Mario I also get to get my bonus, which are the nice places here. For example in Louvre you can see Mona Lisa of course and wonderful sculptures. Louvre is so big that I wasn’t able to see everything at once, so I am planning to get back there
. Till now I managed to do such photos: louvre. Close to louvre is worth seeing petit and grand palace. I haven’t been in grand palace yet but I have managed to visit petit palace twice. The building itself is lovely, with the garden inside, small cafeteria and quite a few worldwide famous paintings. Lately aside from paintings of Monet, Cezanne or Renoir you could also see the fashion photos exhibition. I really loved it, so I took a lot of photos
take a look here.
Posted by
nique on 11/14 at 05:02 PM
English Posts •
(0)
Comments •
Permalink
Friday, November 07, 2008
don’t judge a book by its cover
We thought that our bad luck has finished and now everything will start to be easy and enjoyable. We couldn’t be more mistaken. We unpacked our suitcases ate nice meal on our balcony and start sorting things out. First we find out there is no internet that we could use within the flat. How could Mark work as computer scientist without internet? It’s impossible! It took us almost a month to sort this thing out.
Second Mark was still without a job and we both knew that if he won’t find something as soon as possible we will start having financial problems.
Third, people at my course are like small rats running in a race. They pretend to be cool and go out from time to time, but they spend unbelievable hours in library. It’s like complete opposite to what I had on my undergraduate studies. I remember when we were sitting together and learning together just to speed things up and have more time for enjoyable things. Here it’s impossible! They will answer your question if you ask them but there is no way that someone who is good in particular subject will simply teach group of others. Thanks God they have sense of humour otherwise this cultural experience would be unbearable.
So once again when everything looked nice it turns out it’s only the first impression.
Fortunately good days started week after. Mark got a job! It’s IT and design so thing he always liked to do, the salary is good, so we were so happy. I also managed to settled on the university, so it was about time to see Paris.
Posted by
nique on 11/07 at 08:43 PM
English Posts •
(0)
Comments •
Permalink
Thursday, November 06, 2008
apartment battle part II
After 3 apartments fail we had only 2 options left. Check one advert which seemed very good or pay the agency. By that time I have already started my classes at university and hotel check out day was really close. There seemed to be no other choice than the agency. Hence we found the cheapest one, which had nice studio apartment on its website and started arranging viewing and all formalities.
Agency representative gave us the phone to the owner and we were going to see the place next day. We were pretty sure it will be the one, since online photos were great and the area was also perfect, so that evening we relaxed with some wine cheese and nice movie. I was so happy that this nightmare is about to end and then Mark received an email from agency saying that they are very sorry but this apartment is already rented. I suspect that the landlady has rented it without telling the agency, because the day before they said it was available. Nevertheless such news were killing us because we almost didn’t have anything else!
Happily few hours later the same agent called offering us another apartment. We saw it the same day and decided to take it. We didn’t have much choice because the next day we had to check out from the hotel on which we had spend a lot of money and we didn’t want to spend any more euros for another night. Besides, I had to study and it’s horribly hard in a hotel room. Anyway, the place was really nice, with balcony, close to Sacre-Coeur and surrounded with banks and various shops. We moved in the next morning relieved that our apartment troubles are finally over.
Posted by
nique on 11/06 at 02:18 AM
English Posts •
(0)
Comments •
Permalink
Page 2 of 4 pages < 1 2 3 4 >