Tuesday, February 10, 2009

Barcelona

Pierwszy semestr dobiegł końca, więc bylam u progu rozpoczecia nowej podróży - poprzez Barcelone. Następne 1,5 roku (do końca studiów) będę spędzać na Universitat Autonomia de Barcelona, co oznacza dużo słońca, plaże, góry i mam nadzieję, niesamowitych ludzi. Już 19 stycznia powinnam rozpocząć nowy semestr. Do tego czasu miałam miłe Boże Narodzenie i Sylwestra.
Podczas świąt Bożego Narodzenia jak zawsze babcia patrząc na mnie stwierdziła, iż jestem za chuda i za blada. smile W zasadzie to nie pamiętam żeby kiedykolwiek powiedziała coś innego odnośnie mojego wygladu. Heheh babcie chyba po prostu tak maja. Zgubiłam kilka kilo nadwagi i jestem z tego powodu niezmiernie szczęśliwa, ale nadal moja sylwetka zdecydowanie odbiega od tych które można określić mianem chuda. wink Wszystko przez to, że za bardzo kocham słodycze, chipsy i piwo, którymi od czasu do czasu umilam sobie zycie. Święta minęły dosyć przyjemnie. Moje prezenty pod choinka nie były skomplikowane, gdyż dostałam fundusze na spełnienie swoich gwiazdkowych marzen. Ehhh to jest właśnie wadą emigracji, ludzie nie wiedzą, co ci kupić i zamiast gwiazdkowej niespodzianki dostajesz coś co nigdy ci się nie przyda lub po prostu pieniądze na pokrycie własnych potrzeb. Na szczęście byłam w tym drugim przypadku. Świąteczny czas minął szybko, dużo jedliśmy, zaśpiewaliśmy kilka kolęd i rozmawialiśmy o ważnych i błahych sprawach. Aby spalić kilogramy nabyte podczas świat pojechaliśmy w polskie góry. Nie mogłam się doczekać naszego wyjazdu, ponieważ mieli tam być moi dobrzy znajomi no i snowboard. Przez te podróże nie miałam czasu na jeżdżenie na nartach lub desce i nie mogłam się juz doczekać aż wreszcie zacznę się ślizgać po zboczach gor. Pełna nadziei wsiadłam do pociągu, a potem do autobusu i w ciągu kilku godzin byłam gotowa do mojego zimowego szaleństwa. Oczywiście na początku nie pamiętałam jak się jeździ więc osla laczka, która mieliśmy pod ośrodkiem była idealnym miejscem na moje pierwsze popisy. Ponieważ nie należy poprzestawać na łatwiźnie, to wkrótce rezem z chłopakami wybrałam się w większe góry z ostrzej nachylonymi stokami. Wszystko było dokładnie jak sobie marzyłam, dużo relaksu i spokoju.Dodatkowo na wyjeździe znalazł się ktoś kto przywiózł karaoke, więc wycieczka boleśnie odczuwała dzwieki które wydawałam z siebie z wielka pasja i nazywałam nieziemskim śpiewem hehehhe. Najzabawniejsze było to, że wygrywałam sporo konkursów. Wyobraźcie sobie nasze umiejętności muzyczne! smile Nasze popisy zaostrzały apetyt na picie drinków co w efekcie trochę ogłuszało i poprawiało (w naszych głowach) jakość śpiewów, a w niektórych przypadkach dodawało odwagi do wystepu. Jak zawsze miło spędzany czas szybko dobiega końca i nim się obejrzeliśmy byliśmy już w drodze powrotnej. Wróciliśmy do domu i rozpoczęło się wielkie pakowanie przed wylotem do Barcelony.
Jak zwykle miałam problem z wyborem rzeczy, które chce zabrać a które zostawic. Oczywiście zawsze chce wziąć wszystko. wink
Udało nam się dostać do samolotu i o dziwo spakować całkiem sporo ubran. Tym razem nie braliśmy kosmetyków z Polski, ponieważ umocnienie polskiej waluty spowodowało podniesienia cen, i już nie opłacało się przewozić takich rzeczy. Samolot był mały i przyjemny (Embraer), nawet mieliśmy posiłek na pokładzie, niestety to wszystko za spora cene. Wadą Barcelony jest to, że nie ma tanich połączen z Polska i musieliśmy wydać 300 € na nasze bilety. Ale słyszałam tak wiele dobrych rzeczy o tym mieście, że nie mogłam się już doczekać wyjazdu. W ten oto sposób rozpoczęliśmy nasza kolejna przygode.....

Posted by nique on 02/10 at 05:15 PM
Polish Posts • (0) CommentsPermalink
Page 1 of 1 pages


Powered by ExpressionEngine