Sunday, February 22, 2009
our place
The apartment was great, but like every rented place it wasn’t so causy and it needed some details to make it feel warmer. We went to Ikea. Then we went to Ikea once more and now we can only smile looking at what we did.
Firstly, I wanted to change the guest room. It had yellow-white bedding with black dots
and on the wall was hanging huge map of the earth. euuhhhh I couldn’t stand it so the first thing we bought was nice red bedding plus some black and red pillows. It looked better but still not perfect:
but it wasn’t enough. Soon after that small change I decided to take off this ugly map and I suddenly I understood why it was hanging there. The wall was devastated. Someone used really hard glue to hang the poster which left stains, besides it was uneven and full of some weird spots after probably past posters. Ehhh I had to figure it out somehow. Soon I did!
I bought Paris posters in Ikea. I actually become a bit sentymental looking at the photos and remembering how we were wondering exactly in those places.
Anyway it didn’t cover everything, so I took a chance and went to one of those shops where you can find everything and I found! It was a big nice New York poster. It fitted perfectly. The same day I found an old music book cover in one of the antiquarian shops so my wall was ready. Juuupi now it’s perfect look:

Then it was about time to change our bedroom. Fortunately it already looked nice, so we simply bought cork table and nice blanked for bed. The living room however needed some touch. The wall above couch was simply white with no paintings or posters also there was quite nasty painting in the corner. I figured first step would be to buy some French posters and something to make paspartu for them. We went to Raima, this is a shop with decoration stuff and bought some nice paper. Next we visited small market close to Columb monumental and I found nice original French posters.
Next we bought some plants and hidden awful painting. In it’s place we hung gold thingie. I will put our photos there. Then we hung posters added some our stuff and now it looks nice too, look:
Now I can officially say that we settled down:)
Posted by
nique on 02/22 at 07:10 PM
English Posts •
(3)
Comments •
Permalink
Friday, February 20, 2009
Pierwsze dni
Wylądowaliśmy, wzięłam mapę Barcelony z punktu informacyjnego na lotnisku i zatrzymaliśmy się na herbatę. Następnie zaledwie w ciągu 1h dotarliśmy do naszego hostelu. Odsapnęłam i rozpoczęłam sprawdzanie moich maili. Wszystkie spotkania w sprawie oglądania naszego przyszłego mieszkania były potwierdzone, pozostało nam tylko spisać dane właścicieli i adresy. Po Paryżu wiedziałem już, że szukanie mieszkanie trzeba rozpocząć na długo zanim się wyleci do nowego kraju. Użyłam Loquo, ponieważ to najlepszy serwis wynajmu mieszkań lub zakupu używanych rzeczy. Ponieważ wszystko było umówione mogliśmy odpocząć. Zdecydowaliśmy się pójść nad morze. Wzięliśmy mapę, aby zobaczyć gdzie jak i którędy powinnyśmy podążać i ruszyliśmy w stronę szumu fal. Niestety było już zupełnie ciemno, więc nie mogliśmy zobaczyć wiele
W trakcie pogoni za piaskiem i morską bryza zatrzymaliśmy się w Sparzę po coś do picia i jedzenia. Planowaliśmy usiąść na piasku, pić, jeść i oglądać fale uderzające o brzeg. Po zakupach byliśmy tylko kilka kroków od plaży, i wtedy podszedł do nas jeden z tutejszych. Na pierwszy rzut oka wyglądał na pijanego, ale gdy podszedł dostatecznie blisko już wiedziałam ze to tylko pozory. Wtedy właśnie padły z jego ust magiczne słowem: “Crack, haszysz? Bardzo dobry proszę pani, na prawdę bardzo dobry”. Powiedziałem nie dziękuję i zrezygnowany odszedł udając się w stronę naszej plaży. Ehhhh ciemna plaża, dealer to zdecydowanie nie było to na co mieliśmy ochotę, dlatego po prostu wróciliśmy z powrotem do schroniska. Usiedliśmy na łóżku i spędziliśmy miły wieczór przy filmie, chipsach i piwie.
Następny dzień zaczęliśmy odwiedzając pierwsze z 4 mieszkań, które mieliśmy umówione na ogladanie. Byłam naprawdę zaskoczona, bo zakochaliśmy się w nim od pierwszego wejrzenia. Było duże, w super miejscu (10min pieszo do kościoła Sagrada Familia) a właścicielka to przemiła osoba. Powiedziałem jej, że damy jej odpowiedź, co do wynajmu, w ciągu następnych 2 dni i pojechaliśmy zobaczyć następne miejsca. Za każdym razem, kiedy byłem wprowadzana do kolejnego mieszkania to nie mogłam pozbyć się uczucia, że jednak to pierwsze jest i będzie najlepsze. Na koniec dnia byliśmy pewni. Mój 6-ty zmysł miał rację
Pierwsze mieszkanie było najlepsze! Nie mogłam uwierzyć, że znaleźliśmy je już pierwszego dnia! Po powrocie do hostelu wysłałam maila do właścicielki, żebyśmy zorganizowały spotkanie w sprawie podpisania umowy. W ten oto sposób w ciągu najbliższych kilku dni przenieśliśmy się do naszego nowego domu.
Posted by
nique on 02/20 at 08:03 PM
Polish Posts •
(0)
Comments •
Permalink
Thursday, February 19, 2009
First days
We have landed, took map of Barcelona from the airport information and stopped for a tea. Within 1h we were already at the hostel. I have checked my emails and listed all confirmed meetings for apartment viewing. Everything was set already. After Paris I knew that you have to start arranging everything way before coming to new city. I used Loquo since it’s the best service for renting apartment or buying used stuff. Since everything was set up we could relax, so we decided to go and see the sea. We took a map to see the direction and went there by metro. Unfortunately it was already quite dark, so we couldn’t see much :/ On the way to feel sand and sea breeze we stopped in Spar for something to drink and eat. The plan was: we’ll seat on the sand drink and eat watching waves coming to the shore. After shopping we were only few steps from beach and then a guy came. At first he looked drunk but after he came closer I heard: ‘Crack, hashish? Very good Ma’am very good’. I said no and saw him going to the beach. Ehhhh dark beach and some drug dealer made me feel not to go and we simply got back to the hostel. The evening finished by treating ourselves with beer and chips during nice movie.
Next day we started by visiting first from 4 apartments that we were interested in renting. I was really surprised because I loved it from the first sight. It was big, had great location (10min walk to Sagrada Familia) and the landlady was really nice. I said to her that we’ll give her an answer within next 2 days and we went to see next places. Each time when I was entering a new flat I was hunted by the feeling that that one is the one. By the end of the day we were sure my 6th sense was right it was the best one! I couldn’t believe it we found our place on the first day!
I sent an email to the landlady and we arranged a meeting to sign the agreement. Within next few days we moved in.
Posted by
nique on 02/19 at 06:35 PM
English Posts •
(0)
Comments •
Permalink
Tuesday, February 10, 2009
Barcelona
Pierwszy semestr dobiegł końca, więc bylam u progu rozpoczecia nowej podróży - poprzez Barcelone. Następne 1,5 roku (do końca studiów) będę spędzać na Universitat Autonomia de Barcelona, co oznacza dużo słońca, plaże, góry i mam nadzieję, niesamowitych ludzi. Już 19 stycznia powinnam rozpocząć nowy semestr. Do tego czasu miałam miłe Boże Narodzenie i Sylwestra.
Podczas świąt Bożego Narodzenia jak zawsze babcia patrząc na mnie stwierdziła, iż jestem za chuda i za blada.
W zasadzie to nie pamiętam żeby kiedykolwiek powiedziała coś innego odnośnie mojego wygladu. Heheh babcie chyba po prostu tak maja. Zgubiłam kilka kilo nadwagi i jestem z tego powodu niezmiernie szczęśliwa, ale nadal moja sylwetka zdecydowanie odbiega od tych które można określić mianem chuda.
Wszystko przez to, że za bardzo kocham słodycze, chipsy i piwo, którymi od czasu do czasu umilam sobie zycie. Święta minęły dosyć przyjemnie. Moje prezenty pod choinka nie były skomplikowane, gdyż dostałam fundusze na spełnienie swoich gwiazdkowych marzen. Ehhh to jest właśnie wadą emigracji, ludzie nie wiedzą, co ci kupić i zamiast gwiazdkowej niespodzianki dostajesz coś co nigdy ci się nie przyda lub po prostu pieniądze na pokrycie własnych potrzeb. Na szczęście byłam w tym drugim przypadku. Świąteczny czas minął szybko, dużo jedliśmy, zaśpiewaliśmy kilka kolęd i rozmawialiśmy o ważnych i błahych sprawach. Aby spalić kilogramy nabyte podczas świat pojechaliśmy w polskie góry. Nie mogłam się doczekać naszego wyjazdu, ponieważ mieli tam być moi dobrzy znajomi no i snowboard. Przez te podróże nie miałam czasu na jeżdżenie na nartach lub desce i nie mogłam się juz doczekać aż wreszcie zacznę się ślizgać po zboczach gor. Pełna nadziei wsiadłam do pociągu, a potem do autobusu i w ciągu kilku godzin byłam gotowa do mojego zimowego szaleństwa. Oczywiście na początku nie pamiętałam jak się jeździ więc osla laczka, która mieliśmy pod ośrodkiem była idealnym miejscem na moje pierwsze popisy. Ponieważ nie należy poprzestawać na łatwiźnie, to wkrótce rezem z chłopakami wybrałam się w większe góry z ostrzej nachylonymi stokami. Wszystko było dokładnie jak sobie marzyłam, dużo relaksu i spokoju.Dodatkowo na wyjeździe znalazł się ktoś kto przywiózł karaoke, więc wycieczka boleśnie odczuwała dzwieki które wydawałam z siebie z wielka pasja i nazywałam nieziemskim śpiewem hehehhe. Najzabawniejsze było to, że wygrywałam sporo konkursów. Wyobraźcie sobie nasze umiejętności muzyczne!
Nasze popisy zaostrzały apetyt na picie drinków co w efekcie trochę ogłuszało i poprawiało (w naszych głowach) jakość śpiewów, a w niektórych przypadkach dodawało odwagi do wystepu. Jak zawsze miło spędzany czas szybko dobiega końca i nim się obejrzeliśmy byliśmy już w drodze powrotnej. Wróciliśmy do domu i rozpoczęło się wielkie pakowanie przed wylotem do Barcelony.
Jak zwykle miałam problem z wyborem rzeczy, które chce zabrać a które zostawic. Oczywiście zawsze chce wziąć wszystko.
Udało nam się dostać do samolotu i o dziwo spakować całkiem sporo ubran. Tym razem nie braliśmy kosmetyków z Polski, ponieważ umocnienie polskiej waluty spowodowało podniesienia cen, i już nie opłacało się przewozić takich rzeczy. Samolot był mały i przyjemny (Embraer), nawet mieliśmy posiłek na pokładzie, niestety to wszystko za spora cene. Wadą Barcelony jest to, że nie ma tanich połączen z Polska i musieliśmy wydać 300 € na nasze bilety. Ale słyszałam tak wiele dobrych rzeczy o tym mieście, że nie mogłam się już doczekać wyjazdu. W ten oto sposób rozpoczęliśmy nasza kolejna przygode.....
Posted by
nique on 02/10 at 05:15 PM
Polish Posts •
(0)
Comments •
Permalink
Barcelona
The first semester has come to an end, so I was about to start another journey - through Barcelona. The next 1.5 year (till the end of my studies) I will spend at Universitat Autònoma de Barcelona, which means a lot of sun, beach, mountains and I hope amazing people. I was suppose to start on January 19th.
Before that time I had nice Christmas and New Years Eve. During Christmas as always grandma said I look too skinny and too pale
I don’t remember her saying the contrary. Heheh I guess it’s just what grandmas do. I lost some weight and I was very happy about it, but still my silhouette was far away from skinny
I wouldn’t be able to give up sweets or beer, which I enjoy from time to time. Anyway the family meetings went quite well. The presents were pretty easy, since I got funds for what I would want. Ehhh this is a disadvantage of emigration, people don’t know what to buy you and you either get something that you will never use or just money to cover your needs. Luckily I was in the second case. We ate a lot sang some carols and talk during these relaxing days. Next I went snowboarding to Polish mountains. I was really looking forward to this trip since my good friends were going and I was longing for snowboarding for such a long time. Full of hopes I boarded a train, then a bus and within few hours I was ready to start my winter madness. I didn’t remember how should I snowboard so small mountain next to our accommodation was perfect for the start. But you can’t stop your ambition and soon I was going with guys to bigger mountains with steeper slopes . Everything was like I dreamed of it, so relaxing and peaceful. Guys had karaoke, so I was hurting everyone’s ears with my great voice hehehhe The funniest part was that I was actually winning quite a few competitions. Imagine our musical skills!!
This great contest pushed us to drink some alcohol, which made everything bearable and in some cases gave courage to sing. Like always nice times end soon and I didn’t realize that it was almost the end. We came back home and started to pack for my Barcelona.
As usual I had problem with choosing what to take and what to leave. I always want to take everything. But we managed to get into the plane and pack quite a lot of our clothes. This time we didn’t take cosmetic stuff from Poland, since strengthen of Polish currency caused raise of prices and it wasn’t profitable any more.
The plane was nice and small (Embraer), we had a meal on board, but all of it came with quite a big price. The disadvantage of Barcelona is that there is no cheap connection to it from Poland and we had to spent 300€ on our tickets. But still I heard so many good things about this city that I couldn’t stop the excitement. Our next adventure was about to begin.....
Posted by
nique on 02/10 at 05:01 PM
English Posts •
(0)
Comments •
Permalink
Page 1 of 1 pages